Artur Tkaczyk

Fotograf? Analityk Systemów Informacyjnych? Facet od raportów?

A może ktoś całkiem inny? No właśnie kim jestem i jak to się zaczęło …

Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce … ups nie ten film …

Tak na serio … Z wykształcenia jestem komputerowym molem – raczej bazodanowym, zajmującym się monitoringiem aplikacji i sprzętu krytycznego. Moje pierwsze kroki w karierze to miało być … liceum/technikum gastronomiczne, kto by pomyślał? ‚Pichcić’ uwielbiam do tej pory i jakoś mi to wychodzi. Pomimo robienia wszystkiego ‚na oko’ nie z przepisu. Pracuję i pracowałem dla dużych korporacji czy organizacji państwowych typu KPRM czy HM MoD (Her Majesty Ministry of Defence). Jednak zawsze ciągnęło mnie w inną stronę, zawsze czułem że ‚wyścig szczurów’ nie jest dla mnie. Za bardzo krnąbrny, szczery do bólu choleryk, to ja. Dlatego znajduję się tu w tym miejscu i czasie. Czyli kim jestem?Jestem fotografem czy technicznym facetem, z zacięciem do kreatywności, a jak większość facetów jestem wzrokowcem, z nutą psychopaty i dobrym smakiem 😉

Jak zacząłem przygodę z fotografią?

Bardzo dawno temu, jak byłem jeszcze małym bąblem, uwielbiałem przeglądać stare i nowsze rodzinne fotografie. Fotografie dziadków, wujków, ciotek, babć itp.

Z każdą z nich była związana jakaś historia, a to przeprowadzka do nowego domu, a to portret zrobiony zaraz po maturze, a to zdjęcie z książeczki wojskowej z 39 roku czy zdjęcia z wypadu do Batumi w latach 70. Zawsze znalazł się ktoś kto potrafił opowiedzieć ciekawą historię. Od tamtej pory mam w głowie zakodowane zdjęcie = historia. Trochę później jak już dostałem swój aparat Zorki – 6. Mam go do tej pory tylko niestety nie działa już, ale wtedy on rozpoczął tworzyć własne historie.

Zacząłem się zadawać pytania: jak zdjęcia powstają? jak działa aparat? jak to wpływa na ludzi?

Zobaczyłem jak babcia za każdym razem się wzrusza kiedy ogląda fotografie. Zawsze zastanawiało mnie to jak za każdym razem oglądając te same zdjęcia babcia, opowiada inne historie. Niestety jako, że pochodzę z małej miejscowości i że wychowałem się w czasach kiedy nic nie było a tym bardziej był problem z dostaniem kliszy, czy jej wywołaniem i przekształceniem w zdjęcia, trochę moja pasja fotografii została trochę z tyłu, ale nie zanikła. Zawsze jak tylko mogłem dobierałem się do aparatu (nie koniecznie swojego) i robiłem zdjęcia, powoli ucząc się technikalii oraz strony artystycznej. Czyli uczyłem się co to jest i do czego służy przesłona czy czas naświetlania, jaką kliszę użyć do zdjęć wnętrz. Wtedy nie było jeszcze cyfrówek i klisza w zależności od formatu miała 12 lub 36 klatek i były strasznie drogie.

Nie było youtube, a prasa specjalistyczna odnośnie fotografii była trudno dostępna, ale trzeba było sobie radzić.

Tu pojawiły się tak zwane ‚małpki’ czyli aparaty kompaktowe gdzie wkładało się klisze i hulaj dusza … na ile klisza pozwalała. Brakowało mi możliwości zmiany ustawień i zrobienia tego czego chcę. Oczywiście oddając kliszę do wywołania nie miałem wpływu na to jak ona jest wywołana i jak zrobione są odbitki. Zraziło mnie to bardzo, a jako że nie mogłem sobie pozwolić na sprzęt do obróbki zdjęć. Moja fotografa stanęła w miejscu. Nie oznacza to, że zostawiłem ją samej sobie. Biegałem do biblioteki i pochłaniałem wszystko co związane z fotografią, książki, albumy fotograficzne czy sławnych malarzy. Cały czas biegałem z ‚małpką’ i robiłem zdjęcia ze zlotów rodzinnych, z wyjazdów szkolnych, z wakacji, z podróży. Jednak zawsze gdzieś w głowie mi grało, że fotografia potrafi zmienić człowieka jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Potem była matura, studia – nie fotograficzne czy artystyczne – trafiłem na studia techniczne. To właśnie tam pierwszy raz zetknąłem się z fotografią cyfrową i możliwościami cyfrowego wywoływania zdjęć i obróbki cyfrowej.

Problem był w tym, że sprzęt był drogi i miał sporo wad.

Największą było, że nie wiadomo w którym momencie zadziała migawka i zamiast ładnego portretu dostawałem zdjęcie ucha, bo modelka czy model już z kadru wychodził … Śmiechu było co nie miara, frustracji też. Nie przeszkadzało mi to robić zdjęć do gazetki studenckiej. Po studiach się zacząłem rozwijać fotograficznie i podróżniczo, wykorzystując zawód jaki zdobyłem pojeździłem po świecie, robiąc tysiące zdjęć, z Chin przywiozłem 250 klisz do wywołania. W tym okresie też zaczął się kształtować moja fotografia, w która stronę iść. Fotografia eventową mi nie pasowała ( ale nie znaczy, że jej nie uprawiam ), zafascynowała mnie tak zwana fotografia ulicy oraz portrety … No i zaczęło się, uczęszczałem na kilka kursów fotografii od podstaw po studio, portret i akt. Zajęcia prowadził mistrz fotografii, który robił zdjęcia do katalogów mody, zdjęcia podwodne … Potem praca, wymusiła na mnie emigrację z Polski.

Zacząłem organizować własne sesje fotograficzne, rozpocząłem prace ze zwykłymi ludźmi jak i z profesjonalnymi modelkami.

Przeniosłem się do UK gdzie dalej ścigałem moją pasję fotografii. Pojawiły się pierwsze publikacje. To było 10 lat temu, od tamtej pory, kształcę się dalej w strefie fotografii u różnych mistrzów. Wymienię kilku: Mariusz Śmiejek, Marcin Jamkowski, Karl Taylor, Dan Echo czy Sacha Leyendecker.

Tam nauczyłem się:
  • jak patrzeć na światło,
  • że nie ważny jest sprzęt tylko czy potrafię go obsługiwać,
  • jak wydobywać uczucia na zdjęciach,
  • jak ‚zmusić’ modelkę/modela do pokazania to co mnie interesuje,
  • jak modelkę/modela wyreżyserować,

Ich zdjęcia też są moimi inspiracjami jak i zdjęcia takich artystów jak: Rembrandt, Peter Lindbergh, Annie Lebovitz, Platon Antoniou, Tomasz „Zieniu” Zienkiewicz i wielu wielu innych.

Co jest dla mnie najważniejsze w życiu? Dlaczego połączenie psychologii i fotografii? Rodzina i przyjaciele (których traktuję jak członków rodziny).

Mówi się, że rodziny się nie wybiera. Ja swoją wybrałem bardzo dobrze, było parę błędnych decyzji, ale takie jest życie. Jestem w miejscu gdzie jestem szczęśliwy i mogę się spełniać. Jeszcze jest fotografia, smaczna kuchnia, pogawędki do rana, podróże te małe i te duże w miejsca piękne i ohydne, motocykle i …. 

Jeżeli chodzi o fotografię to, zaczynając pracę z nie modelkami, często po oddaniu zdjęć słyszałem: „To naprawdę ja?” „Ja naprawdę tak wyglądam?”

Zaświtała mi w głowie odpowiedź na pytanie, które mnie nurtowało od początku – Dlaczego zdjęcia tak działają na ludzi?

Tak na prawdę odpowiedzi są dwie:

  • 1. Fotografia to wspomnienia – te złe i te dobre. Bez złych nie ma dobrych, bez dobrych nie ma złych. Taki Ying-Yang tego świata. Zatrzymanie czasu, zbudowanie historii.

  • 2. Fotografia pozwala spojrzeć na siebie przez oczy innej osoby.

I szczególnie ta druga odpowiedź trafia w moją fotografię, chcę pokazać jak ja postrzegam osoby, ich emocje, ich duszę. Chcę dać im moc. I to chcę czuć, jak fotografowana osoba zmienia się, przepoczwarza w piękniejszą i pewniejszą wersję siebie, a fotografie to pamiątki, efekt uboczny.

Co niesie przyszłość dla mnie i mojej fotografii?

Powiem tylko i aż, nie wiem … W 2016 poznałem moją muzę i mój napędzacz, która dała mi ‚kopa w dupę’ aby zrobić coś z moją fotografią, Agnieszkę, od tamtej pory współpracujemy razem i dobrze nam to wychodzi. Współpraca ta nadała też kierunek w którym idziemy z fotografią.

Chcemy przez fotografię, przekazać ludziom pozytywną energię, pokazać im jacy są wspaniali nie zależnie od wyglądu.

Ostatnie dwa lata zaowocowały, publikacjami w anglojęzycznych portalach, wygranymi konkursami, wystawami od Berlina, przez Londyn po Sydney w Australii. Udało nam się też przeprowadzić parę wspólnych sesji, terapeutycznych.

Osoby które były na tych sesjach rozkwitły. Ich życie zmieniło się diametralnie. Przestały czuć się zahukane, bezwartościowe, poczuły się piękne warte miłości.

Mamy za sobą sesję wyjazdową na Teneryfę, która za owocowała międzynarodowymi wystawami. W 2017 roku odwiedziłem Irlandię, gdzie robiłem fotoreportaż z parady św. Patryka w Dublinie. Brałem udział w warsztatach fotografii ślubnej, gdzie udało mi się poznać zakręconych ludzi z całego świata. Wygrałem konkurs na „Top Portrait“. Obecnie planuję kolejną sesję wyjazdową, tym razem to będzie Dubai. Przygotowuję się do obrony dyplomu z Photography Art w paryskiej uczelni Spéos. Co przyniesie przyszłość?

Zobaczymy, życie nauczyło mnie nie planować dalej niż na 6 miesięcy do przodu, ale wiem, że pomimo, że może nie będzie bunkrów, ale też będzie zajefajnie …

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht. Erforderliche Felder sind mit * markiert.

Diese Website verwendet Akismet, um Spam zu reduzieren. Erfahre mehr darüber, wie deine Kommentardaten verarbeitet werden.

Scroll to top